|
Wymiana linków Monitoring serwera Katalog Informacja medyczna Informacje prasowe Lokalizator internetowy Wzory pism i umów Sprawdź Page Rank Anonse towarzyskie Tanie noclegi Praca dla studentów Bezpłatne ogłoszenia Nieruchomości Warszawa Auta z Niemiec |
Blog > Komentarze do wpisu
Ten...Tytułu trzeba bronić, więc wystartowałem w Gwiazdkowym Konkursie Literackim 2011 organizowanym przez Michała Pola. Tematem przewodnim był opis akcji, która zapadła mi w pamięć, a nic bardziej nie zapadło mi w pamięć niż bramka Sylwestra Patejuka na Legii. Poniżej przeklejam konkursowy tekst, a kto byłby zainteresowany, może zagłosować tutaj: (nie ma wpływu na wynik konkursu) http://michalpol.blox.pl/2012/01/Akcja-GwiaKoLi-Odslona-6-ostatnia.html
Wychodzą na boisko. Do meczu 30 minut. Trybuny nowego i imponującego - zwłaszcza dla przybysza z Rychlińskiego - stadionu zapełniają się. Na boisko wybiegają w czerwonych koszulkach wszystkie Łatki, Patejuki i Górkiewicze, o których Warszawa pierwszy raz słyszy. Znaczy wtedy jeszcze nie słyszy. Przecież spiker ucisza grupkę przyjezdnych z Bielska, krzycząc „na Ł azienkowskiej doping tylko dla Legii!“ Przecież kibice nagle się ożywiają i puszczają wiązankę , jakiej jeszcze nie słyszałem, w której proste „wyp...ć “ brzmiał o niczym słowo, którym usypiamy siostrzeńca. Ach, więc to jest ta siła Żylety, pomyślałem. W tym momencie wiedziałem, że chłopaki z Podbeskidzia są przegrane. Oni muszą patrzeć na to wszystko, słuchać tych tekstów o swoich rodzinach i myśleć , którym wyjściem najbliżej do Bielska. A może nie? A może poczują się , jak Polacy na Wembley, do których wołano, jak do zwierząt? A może... Milion myśli na raz, jeszcze zanim pił karze Legii w ogóle wybiegli na rozgrzewkę. Podbeskidzie dalej nie istnieje. Spiker wita kibiców, z wszystkich Elblągów, Szczecinów, Sosnowców. Nawet z Bielska, tyle, że tych z BKS-u. Chamstwo. Ależ był oby pięknie utrzeć im te nosy. Żeby zapamiętali. Żeby zobaczyli. Żeby poczuli, że Podbeskidzie to nie jest byle co. Aj, żeby tam wejść na boisko, to zaraz bym pokazał góralski charakter. A może nie? A może trząsłbym się jak oni? *** A oni się nie trząśli. Grali tak, jak ja przekonywałem siebie, ż e bym zagrał . Prowadzili 1-0. Był a 45 minuta, a bielszczanie zdecydowali się po raz ostatni przed przerwą przekroczyć połowę . Przekroczyli. Boże, teraz nie stracić, nie stracić piłki, nie stracić bramki do szatni, bo się zacznie. Jest, aut. Górkiewicz bierze piłkę . Zostawia Sokołowskiemu. Warszawa gwiżdże, Warszawa nie wytrzyma tej gry na czas. Sokołowski bierze rozbieg i zamienia się w Rory’ego Delapa. Miota piłką, niczym Majewski, w pole karne. Patejuk wybija się z jednej nogi. Leci i nieziemską przewrotką trafia piłkę . Kuciak nie ma szans na interwencję . Nawet, gdyby leciał o w środek bramki, to i tak by nie obronił, w takim jest szoku. Stadion na ten ułamek sekundy milczy. Zaraz na boisko lecą „k...“. Ale i tak wiem, że Patejuk - warszawiak - uciszył Legię . Że to kopnięcie był o wyładowaniem całej złości 29-latka, który musiał tłuc się przez Góry Kalwarie, przez Złotokłosy i Ponidzia Nidy Pińczów, by w dalekim Podbeskidziu dostać wreszcie szanse zagrania na Łazienkowskiej. I miał chłop wyczucie. Jak żyję , nie pamiętam, by piłkarz Podbeskidzia strzelił gola przewrotką. Łupili Tura Turek dziewięcioma bramkami, strzelali w każdy możliwy sposób, ale przewrotki nie było. Patejuk też efektowny nie był . Wyglądał , jakby całe życie czekał tylko na ten jeden moment, kiedy przywali całej Warszawie z przewrotki. I wyjedzie z niej już nie jako jakiś Patejuk, ale jako TEN Patejuk. *** A dzięki niemu ja, poczułem wtedy, że nie jestem jakimś Trelą . Poczułem, że jestem Trelą, którego Podbeskidzie uciszyło Łazienkowską. niedziela, 01 stycznia 2012, mitrel
|