<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>Z nogą w głowie. Piłkarski blog Michała Treli</title>
    <link>http://trelik.blox.pl/html</link>
    <description>Niesztampowo, interesująco, kontrowersyjnie i zaskakująco - piłka nożna od innej strony.</description>
    <lastBuildDate>Thu, 23 Feb 2012 09:11:06 +0100</lastBuildDate>
    <item>
      <title>MOJE NOWE TEKSTY MOŻNA ZNALEŹĆ TERAZ TYLKO TUTAJ:</title>
      <link>http://trelik.blox.pl/2012/02/MOJE-NOWE-TEKSTY-MOZNA-ZNALEZC-TERAZ-TYLKO-TUTAJ.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: center;"&gt; &lt;a href="http://michaltrela.natemat.pl/"&gt;http://michaltrela.natemat.pl/&lt;/a&gt;    &amp;#65279; &lt;/p&gt;</description>
      <author>mitrel@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <guid>http://trelik.blox.pl/2012/02/MOJE-NOWE-TEKSTY-MOZNA-ZNALEZC-TERAZ-TYLKO-TUTAJ.html</guid>
      <pubDate>Thu, 23 Feb 2012 09:11:06 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Trelik.blox.pl przestaje istnieć! Z nogą w głowie wręcz przeciwnie</title>
      <link>http://trelik.blox.pl/2012/02/Trelikbloxpl-przestaje-istniec-Z-noga-w-glowie.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Na koniec będzie trochę o mnie i o tym miejscu, w którym przez blisko cztery lata dłubałem, ale postaram się, żeby nie było ckliwie, bo też zamknięcie tego bloga jest dla mnie wielkim zwycięstwem, a nie porażką. Pewien etap się dla mnie jednak kończy...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Rok zaczął się dla mnie od mocnego uderzenia. 2 stycznia, skrzynka mailowa, list pełen pochwał, bez większych emocji, bo pewnie to ktoś, kto chce wcisnąć wątpliwych korzyści reklamę. Podpis: "Tomasz Lis". Totalna zmiana nastroju, czytanie tekstu jeszcze raz i jeszcze raz. Ktoś mnie wkręca, jak Michniewicza kiedyś wkręcili o Los Angeles Galaxy dziennikarze? Sprawdziłem, nie wkręcali.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Od dziś "Z nogą w głowie", bo nazwa się nie zmienia, jest dostępne w serwisie natemat.pl (do mnie bezpośrednio traficie wklepując michaltrela.natemat.pl), otwartym przez Tomasza Lisa. Czuję się trochę jak Jakub Świerczok, którego z I ligi polskiej wyciągają do pierwszego składu w Bundeslidze. Ja jednak zamierzam strzelać gole.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Stali czytelnicy, których, co cztery lata temu wydawało się niemal nierealne, się choć troszkę dorobiłem, znajdą tam to samo, co znają. To znaczy te same tematy, a styl i język mam nadzieję z każdą notką lepszy. Zresztą, jak zajrzałem na pierwsze wpisy, jakie pojawiły się na tym blogu  w czerwcu 2008 roku, to zawstydziłem się, że ktokolwiek mógł to przeczytać. A to znaczy, że jest dobrze.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; W ramach małego podsumowania - na blogu, który najpierw nazywał się "Stawka Większa Niż Życie", a później wyewoluował w "Z nogą w głowie", pojawiło się około 400 tekstów, zanotowano około 140 tysięcy odsłon i 1160 komentarzy. Rekordowo było w dzień publikacji tekstu o Olimpiakosie Volos. Do dziś nie wiem dlaczego. Weszło wtedy na bloga jednego dnia 1100 osób. Niewiele, powiecie. Ale, ruszając przed 16-tymi urodzinami - w ogóle nie spodziewałem się, żeby ktokolwiek miał tego bloga czytać, dlatego tak strasznie pokpiłem sprawę z adresem, co raz za czas sobie wyrzucam.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; W nowej formie "Z nogą w głowie", obiecałem sobie, że teksty będą się pojawiać zdecydowanie częściej. Tu były czasy, w których szedł jeden tekst na dzień, były też takie, w których jeden na dwa miesiące. Tego postaram się tam uniknąć. Bądźcie tam ze mną ci, którzy byliście tutaj. Bądźcie też na Fanpage'u Z nogą w głowie na Facebooku - tu nic się nie zmienia.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; P.S. www.trelik.blox.pl nie zostanie usunięte. Będzie służyć jako archiwum. Do zobaczenia!&lt;/p&gt;</description>
      <author>mitrel@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Rozmaitości</category>
      <comments>http://trelik.blox.pl/2012/02/Trelikbloxpl-przestaje-istniec-Z-noga-w-glowie.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://trelik.blox.pl/2012/02/Trelikbloxpl-przestaje-istniec-Z-noga-w-glowie.html</guid>
      <pubDate>Wed, 22 Feb 2012 12:27:23 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Ivica, co na łatwiznę nie idzie</title>
      <link>http://trelik.blox.pl/2012/02/Ivica-co-na-latwizne-nie-idzie.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Jedną z największych zagadek świata, obok tego skąd się wzięły znaki w Nazca, posągi z Wysp Wielkanocnych oraz, gdzie była Atlantyda, jest dla mnie jak Ivica Iliev mógł kiedykolwiek zostać królem strzelców. A został. I to nie 150 lat temu, kiedy jeszcze był pazerny na gole, jak Inzaghi. Ale w zeszłym sezonie i to nie w rozgrywkach siódmej ligi na Kiribati, które pewnie istnieją tak samo jak w Polsce III liga hokeja, ale we w miarę mocnej lidze serbskiej. Fakt, wystarczyło mu do tego ledwie 13 goli, ale i tak - Iliev był najskuteczniejszy w całej lidze. A wcześniej, przez siedem lat gry dla Partizana zdobył 41 goli. Może nieprzesadnie dużo, jak na ofensywnego gracza, ale, jak na jego obecną grę, jest to liczba niewyobrażalna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Myślicie, że mi to przeszkadza? Że Ilieva krytykuję? Że coś mi się w nim nie podoba? Nigdy. Po tym, jak kariery pokończyli idole mojego dzieciństwa, nie mam jednego zawodnika, którego jakoś bardzo lubię. Ale Iliev na pewno jest jednym z moich ulubionych. A, że nie strzela i przez to Wisła nie wygrywa, jak w czwartek ze Standardem? Szkoda, ale odbieram go, jako artystę, dla którego są wyzwania większe niż jakieś banalne strzelenie gola. Bramki są dla słabych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Problem z obiektywizmem w jego przypadku mam tym większy, że konkuruje o miejsce na skrzydle z zawodnikiem, którego ewidentnie nie lubię i już to niejednokrotnie podkreślałem. Małecki to kogucik, a nie kozak. Charyzma to powolne, dostojne kroki Zidane&amp;#8217;a, a nie hałaśliwe darcie mordy, na kogo popadnie. Małecki to przeciwieństwo Ilieva. To &amp;#8222;boiskowy populista&amp;#8220;, który gdy tylko usłyszy szum z trybun, opuszcza na oczy klapki i myśli tylko co zrobić, by przypodobać się publiczności, to jest walnąć z 40 metrów. I owszem, ze statystyki wynika, że raz na dziesięć prób trafia. Nie mówię, że to gorzej. Znaczy mówię, ale tylko subiektywnie. Iliev sprawia wrażenie człowieka, którego nie obchodzi, co o nim krzyknie kibic, zaśpiewa młyn, powie dziennikarz, czy nawet trener. On to na moje oko pasjonat, którego wyobrażam sobie, jak niespiesznie, subtelnie i z polotem przemykał kilkanaście lat temu pomiędzy lejami po bombach, który chętnie spacerowałby sobie po Sukiennicach podbijając leniwie piłkę piętką, a potem oceniał ołtarz Wita Stwosza żonglując udami. Nie wydaje mi się, żeby był szczególnie zainteresowany doskonaleniem umiejętności, czy chorobliwym myśleniem o karierze. On po prostu lubi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Z samego wyglądu trudno coś w ogóle wywnioskować. Kompletnie zmienia się jego obraz, gdy wbiega na murawę. Normalnie, gdy się nie uśmiecha, wygląda jak chuligan z filmów Kosturicy, który najpierw chce, by orkiestra grała szybciej i głośniej, a potem by się prał po pyskach w obronie kuma. A gdy się uśmiechnie sprawia, że myśli się &amp;#8222;o, jaki to sympatyczny chuligan!&amp;#8220;. Na boisku tymczasem gra do jakiejś słyszalnej tylko dla niego muzyki. Dla mnie Wisła mogłaby przegrywać wszystkie mecze sezonu, nie strzelać bramek, byle tylko Iliev grał po 90 minut. To piłkarz, który, jeśli okiwa rywala w sposób, który go nie zadowala, będzie go ogrywał tak często, aż efekt stanie się satysfakcjonujący. Tak było z Dudu Paraibą z Widzewa w jesiennym meczu tych drużyn. Ivica wiele nie wnosił, ale po prostu ogrywał Dudu coraz bardziej efektownie. A na co dzień jest bodaj jedynym zawodnikiem, który częściej muska piłkę piętą, niż fałszem, czy wewnętrzną częścią stopy. A już podbicie nie jest dla niego. Co to za sztuka strzelić mocno z 30 metrów?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; To wszystko prowadzi do tego, że w Polsce jeszcze bramki nie zdobył. Myślę, że w końcu trafi i już się na to trafienie cieszę. Bo to nie jest tak, jak się może wydawać, że on nie chce zdobywać goli. Nie, myślę, że chce, ale tylko takie, które go usatysfakcjonują. Np. po przedryblowaniu siedmiu rywali, założeniu siatki dwóm, położeniu bramkarza i wbiciu głową piłki stojącej na linii bramkowej. Gdzieś mi w duszy gra, że to będzie jeden z ładniejszych goli sezonu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; W ogóle, po erze Mijajlovicia, wreszcie się obecni Serbowie Wiśle udali. Jego rodak Marko Jovanović przyszedł kiedyś do klubu przed konferencją prasową. Pełno dziennikarzy, z każdym się wita, pozdrawia, zamienia słówko. Napotyka  mnie, a że byłem na konferencji Wisły bodaj drugi raz, widać po nim, że nie kojarzy, z kim ma do czynienia. Podchodzi, mówi &amp;#8222;Hi, my name is Marko Jovanović. We don&amp;#8217;t know each other, I suppose&amp;#8220;. Zamieniliśmy słówko, przedstawiliśmy się sobie, spytał o redakcję i samopoczucie, a potem poszedł dalej. W kręgu naszych domorosłych gwiazd to raczej zachowanie niespotykane. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Mając takich zawodników w składzie, nie dziwię się kibicom Wisły, że promują serbskość Kosowa niemal tak mocno jak wiślackość Krakowa. Na ich miejscu też bym robił wszystko, żeby Iliev i Jovanović czuli się w Wiśle jak najlepiej i nie chcieli nigdy nigdzie odchodzić. Ich wdzięczność i kłanianie się w pas po meczu ze Standardem pokazały, że chyba idzie ku dobremu.&amp;#65279;&lt;/p&gt;</description>
      <author>mitrel@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Futbol polski</category>
      <comments>http://trelik.blox.pl/2012/02/Ivica-co-na-latwizne-nie-idzie.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://trelik.blox.pl/2012/02/Ivica-co-na-latwizne-nie-idzie.html</guid>
      <pubDate>Sun, 19 Feb 2012 11:55:05 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Cóż tam, panie, w polityce, czyli Wisła - Standard 1-1</title>
      <link>http://trelik.blox.pl/2012/02/Coz-tam-panie-w-polityce-czyli-Wisla-Standard-1-1.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Stali bywalcy, wiecie doskonale, że nie lubię odpowiedzi na to pytanie znajdować na stadionie. Dziś na Reymonta było sporo polityki, sporo nerwów na trybunach i sporo emocji w końcówce. Ja wciąż mam nadzieję, że to nie ostatni mecz europejskich pucharów w Krakowie w tym sezonie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Co ciekawego &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; - Najpierw o tym, co na boisku. Ucieszyłem się, że trener postawił na Michała Czekaja. To było odważne posunięcie i wiem, że teraz wszyscy będą mówić, że chłopak nie wytrzymał ciśnienia. I jego jest mi chyba najbardziej żal. Zgoda, był bardzo elektryczny, taki jakiś zestresowany, podawał tylko do Chaveza (wszerz) i Pareiki (do tyłu). Ale na miejscu Gervasio Nuneza zadeklarowałbym się, wziąłbym tę czerwoną kartkę na siebie. Jak można zagrać taką piłkę, jak Nunez? Toż on nigdy tak dobrze nie wypuścił napastnika Wisły, jak wypuścił napastnika Standardu. Czekaj musiał faulować. A skoro sfaulował, to czerwona kartka. Proste, choć boli.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; - Jesienią mówiło się, że Wiśle brakuje Maora Meliksona i Patryka Małeckiego. Błąd. Wiśle brakowało Meliksona. To, co Izraelczyk gra, przechodzi ludzkie pojęcie. Cięli go jak różę, ale techniką przerastał o lata świetlne wszystkich na boisku. A "Mały"? Powiedziałem sobie w pierwszej połowie, że jak jeszcze raz spróbuje strzału z 70. metrów i piłka ledwo doleci do pola karnego, to wyjdę ze stadionu. Nic mu dziś nie wychodziło. Wzdychałem tęsknie do Ivicy Ilieva. Jest tak samo bezproduktywny, ale uwielbiam patrzeć na to, jak gra. Dostałem na to szansę dopiero od 57. minuty.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; - Zastanawia mnie, dlaczego nie grał Biton, a grał Genkow. Ja wiem, że Bułgar się lepiej zastawia, lepiej gra głową, ale do cholery, czy w tym sporcie, zwłaszcza jak się jest napastnikiem, nie chodzi przede wszystkim o strzelanie goli? Wszystko inne to wartość dodana. Ale jak snajper jest totalnie ograniczony, a strzela bramki, to powinien grać. Ja to widzę dość prosto. Chwała Genkowowi, że dał wyrównanie i nadzieję Wiśle, ale nikt nie wie, ile goli strzeliłby Biton. On mnie przekonuje bardziej, ale kto wie, może dlatego to Moskal jest trenerem Wisły, a nie ja.&lt;br /&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Trybuny&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Oj, co tu się działo. Znowu będę musiał zapuszczać wąsy, żeby spokojnie chodzić po Krakowie, po publikacji tego tekstu :-)&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; - Zaczęło się od tego, że Wiślacy wywiesili transparent o treści "Nie trzeba być faszystą, by bronić Ziemię Ojczystą". Nie wymyśliłbym tego, nie napisał i nie wywiesił, ale w gruncie rzeczy, trudno się nie zgodzić. Na sektor wbiła się jednak ochrona i zaczęła się szamotanina. Transparent podarto, ale to było moim zdaniem bezsensowne zaognianie sytuacji, z którego potem wynikło wiele złego.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; - Odpowiedź Belgów? Też święci nie byli. Jeden pajac już przed meczem cały czas skakał i pokazywał "fucki" do kibiców Wisły. Za chwilę odpalili race i kilka rzucili w krakowskich kibiców. Ci je odrzucili. Kilka spadło na murawę.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; - Przez cały mecz spiker groził przerwaniem meczu. Wszystko przez rzucanie śnieżkami w piłkarzy Standardu. Doprawdy, przednia rozrywka. Gdyby ta cudowna walka z Twente, cud w Londynie, miały się skończyć walkowerem rundę później, bo kilku gości chciało sobie porzucać śniegiem, to naprawdę zastanowiłbym się, czy dla dobra klubów nie warto jednak grać przy pustych trybunach :-) Kiedy zrobiło się już naprawdę gorąco i trwały narady w sprawie przerwania meczu, trener Kazimierz Moskal i piłkarze prosili o przerwanie zimowej zabawy. Plus dla sporej części trybun, która krzyczała w kierunku rzucających "debile! debile". Inni wołali "barany! barany". A adresaci czuli "ciągotkę Herostratesa" i starali się za wszelką cenę wykorzystać szansę na chwilę sławy.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; - Wreszcie ta polityka. Pomieszanie z poplątaniem. Za dużo jej. Było skandowanie "Srbija - Kosovo". Był transparent w serbskich barwach z tym napisem i była przyśpiewka na melodię "W górę serca, Wisła wygra mecz" ze słowami "Kosovo je srce Srbija". Był symbol Powstania Warszawskiego. Było "A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści" (ha! tylko skąd ich wziąć? Trzeba będzie specjalnie z Korei Północnej zwozić). Było "precz z komuną". Żałuję, że w czasie meczu musiała mnie nachodzić refleksja, że każdy w duszy chce być męczennikiem i jeżeli komuna nie istnieje, to trzeba sobie ją w tym celu wymyślić. Chciałbym w czasie meczu mieć tylko refleksje na temat stałych fragmentów Garguły, zwodów Ilieva, przejęć Wilka. Może kiedyś dożyję.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; - Nieświęci kibice Standardu raz mnie ujęli. Śpiewali moją absolutnie ulubioną przyśpiewkę stadionową "ra ra ra ra ra" (jeśli wiecie o czym ja mówię :-) ), znaną z meczów Górnika Zabrze. Zabrzańskie źródła donoszą, że Ślązacy byli pierwsi.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; - Ucieszyłem się, gdy kibice Wisły zaśpiewali "Tak się bawią ludzie..." To świetna przyśpiewka i chyba na zawsze będzie mi się kojarzyć z grudniowym cudem nad Tamizą/Wisłą.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; - A abstrahując od treści, to doping naprawdę głośny. Swoją drogą, ja jeszcze tego stadionu tak wypełnionego nie widziałem. Do kompletu daleko, ale nie było obciachu, jak jesienią, gdy nabity do ostatniego miejsca był tylko (aż) młyn.&lt;/p&gt;</description>
      <author>mitrel@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Puchary</category>
      <comments>http://trelik.blox.pl/2012/02/Coz-tam-panie-w-polityce-czyli-Wisla-Standard-1-1.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://trelik.blox.pl/2012/02/Coz-tam-panie-w-polityce-czyli-Wisla-Standard-1-1.html</guid>
      <pubDate>Thu, 16 Feb 2012 22:57:02 +0100</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Trochę o moim nosie</title>
      <link>http://trelik.blox.pl/2012/02/Troche-o-moim-nosie.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt; A było to tak... Ciężko się w ogóle w mojej sytuacji bronić. Jestem złapany na gorącym uczynku, z alkoholem bez akcyzy za pazuchą, nielegalną bronią w ręku, szczyptą kokainy w kieszeni i piracką płytą w drugiej ręce. Plany, sami wiecie, że były ambitne. Mieliście tu razem ze mną poznać wszystkie drużyny Pucharu Narodów Afryki, mieliście ten puchar wspólnie ze mną oglądać (wszystkie mecze oczywiście). No, także...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Także, kiedy już widziałem, że stoczyły się na mnie głazy, spod których się prędko nie wydobędę bardzo plułem sobie w brodę. Ale nic. Przegapiłem najpiękniejszy dla mnie turniej na świecie. Dochodziły mnie słuchy, że był beznadziejny, które z jednej strony dawały mi choć trochę ukojenia, a z drugiej - wiem, że zawsze wszyscy tak mówią, a potem i tak patrzę na te wszystkie Botswany, Gabony i Burkiny Faso zachwycony. Koniec końców obejrzałem w czasie PNA trzy mecze. Gwinea Równikowa - Libia (słaby), Senegal - Zambia i Zambia - WKS.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Niech mi ktoś powie, że ten finał był słaby... Znaczy, pewnie gdyby miliony odwiedzały ten blog, to miliony by mi to powiedziały. Ale sami zobaczcie. To rozpoczęcie gry, rzut rożny dla Zambii i tak genialnie pomysłowe, wyćwiczone jego wykonanie, że nagle facet niekryty strzela z 10 metrów w róg bramki. Afrykańska piłka to tylko kilogramy mięśni, kilometry biegu, kilometry na godzinę biegu i dzikie atakowanie? Toż to było rozwiązanie stałego fragmentu gry, które na miejscu europejskich trenerów już bym skrupulatnie rozrysowywał w kajecie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Patrzyłem zniechęcony na wyniki kolejnych meczów, przygnieciony wyrzutami sumienia, że nie bazgrzę o tym ani słowa. No, ale myślę sobie, Zambia wisi jako pierwsza wiadomość, a właśnie wyszła z grupy. To w sumie nie tak źle, wygląda w miarę aktualnie. Później Zambia przechodzi ćwierćfinał. Później półfinał. Później wygrywa finał. Wchodzisz na "Z nogą w głowie", a tam Zambia. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; I tak miało być. Wy myśleliście, że ja będę przedstawiał wszystkie drużyny Pucharu Narodów? Przecież to, co najważniejsze nie dość, że przedstawiłem, to jeszcze zostawiłem Wam na miesiąc, żebyście sobie dobrze zapamiętali. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; "Można sobie wyobrazić, jaki smak miałoby wygranie finału właśnie w Libreville...&amp;#65279;" - tak zakończyłem poprzednią notkę, 10 stycznia. No i jak, z miesięcznym opóźnieniem, ale też już umiecie sobie wyobrazić ? :-)&lt;/p&gt;</description>
      <author>mitrel@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Futbol za granicą</category>
      <guid>http://trelik.blox.pl/2012/02/Troche-o-moim-nosie.html</guid>
      <pubDate>Wed, 15 Feb 2012 10:25:44 +0100</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>


