Ostatnie wpisy
Zakładki:
Kontakt:
Linki:
Można mnie znaleźć:
O autorze:
Wymiana linków Monitoring serwera Katalog Informacja medyczna Informacje prasowe Lokalizator internetowy Wzory pism i umów Sprawdź Page Rank Anonse towarzyskie Tanie noclegi Praca dla studentów Bezpłatne ogłoszenia Nieruchomości Warszawa Auta z Niemiec |
Wpisy z tagiem: wisła kraków
niedziela, 19 lutego 2012
Jedną z największych zagadek świata, obok tego skąd się wzięły znaki w Nazca, posągi z Wysp Wielkanocnych oraz, gdzie była Atlantyda, jest dla mnie jak Ivica Iliev mógł kiedykolwiek zostać królem strzelców. A został. I to nie 150 lat temu, kiedy jeszcze był pazerny na gole, jak Inzaghi. Ale w zeszłym sezonie i to nie w rozgrywkach siódmej ligi na Kiribati, które pewnie istnieją tak samo jak w Polsce III liga hokeja, ale we w miarę mocnej lidze serbskiej. Fakt, wystarczyło mu do tego ledwie 13 goli, ale i tak - Iliev był najskuteczniejszy w całej lidze. A wcześniej, przez siedem lat gry dla Partizana zdobył 41 goli. Może nieprzesadnie dużo, jak na ofensywnego gracza, ale, jak na jego obecną grę, jest to liczba niewyobrażalna.
czwartek, 16 lutego 2012
Stali bywalcy, wiecie doskonale, że nie lubię odpowiedzi na to pytanie znajdować na stadionie. Dziś na Reymonta było sporo polityki, sporo nerwów na trybunach i sporo emocji w końcówce. Ja wciąż mam nadzieję, że to nie ostatni mecz europejskich pucharów w Krakowie w tym sezonie. Co ciekawego - Najpierw o tym, co na boisku. Ucieszyłem się, że trener postawił na Michała Czekaja. To było odważne posunięcie i wiem, że teraz wszyscy będą mówić, że chłopak nie wytrzymał ciśnienia. I jego jest mi chyba najbardziej żal. Zgoda, był bardzo elektryczny, taki jakiś zestresowany, podawał tylko do Chaveza (wszerz) i Pareiki (do tyłu). Ale na miejscu Gervasio Nuneza zadeklarowałbym się, wziąłbym tę czerwoną kartkę na siebie. Jak można zagrać taką piłkę, jak Nunez? Toż on nigdy tak dobrze nie wypuścił napastnika Wisły, jak wypuścił napastnika Standardu. Czekaj musiał faulować. A skoro sfaulował, to czerwona kartka. Proste, choć boli. - Jesienią mówiło się, że Wiśle brakuje Maora Meliksona i Patryka Małeckiego. Błąd. Wiśle brakowało Meliksona. To, co Izraelczyk gra, przechodzi ludzkie pojęcie. Cięli go jak różę, ale techniką przerastał o lata świetlne wszystkich na boisku. A "Mały"? Powiedziałem sobie w pierwszej połowie, że jak jeszcze raz spróbuje strzału z 70. metrów i piłka ledwo doleci do pola karnego, to wyjdę ze stadionu. Nic mu dziś nie wychodziło. Wzdychałem tęsknie do Ivicy Ilieva. Jest tak samo bezproduktywny, ale uwielbiam patrzeć na to, jak gra. Dostałem na to szansę dopiero od 57. minuty. - Zastanawia mnie, dlaczego nie grał Biton, a grał Genkow. Ja wiem, że Bułgar się lepiej zastawia, lepiej gra głową, ale do cholery, czy w tym sporcie, zwłaszcza jak się jest napastnikiem, nie chodzi przede wszystkim o strzelanie goli? Wszystko inne to wartość dodana. Ale jak snajper jest totalnie ograniczony, a strzela bramki, to powinien grać. Ja to widzę dość prosto. Chwała Genkowowi, że dał wyrównanie i nadzieję Wiśle, ale nikt nie wie, ile goli strzeliłby Biton. On mnie przekonuje bardziej, ale kto wie, może dlatego to Moskal jest trenerem Wisły, a nie ja. Trybuny Oj, co tu się działo. Znowu będę musiał zapuszczać wąsy, żeby spokojnie chodzić po Krakowie, po publikacji tego tekstu :-) - Zaczęło się od tego, że Wiślacy wywiesili transparent o treści "Nie trzeba być faszystą, by bronić Ziemię Ojczystą". Nie wymyśliłbym tego, nie napisał i nie wywiesił, ale w gruncie rzeczy, trudno się nie zgodzić. Na sektor wbiła się jednak ochrona i zaczęła się szamotanina. Transparent podarto, ale to było moim zdaniem bezsensowne zaognianie sytuacji, z którego potem wynikło wiele złego. - Odpowiedź Belgów? Też święci nie byli. Jeden pajac już przed meczem cały czas skakał i pokazywał "fucki" do kibiców Wisły. Za chwilę odpalili race i kilka rzucili w krakowskich kibiców. Ci je odrzucili. Kilka spadło na murawę. - Przez cały mecz spiker groził przerwaniem meczu. Wszystko przez rzucanie śnieżkami w piłkarzy Standardu. Doprawdy, przednia rozrywka. Gdyby ta cudowna walka z Twente, cud w Londynie, miały się skończyć walkowerem rundę później, bo kilku gości chciało sobie porzucać śniegiem, to naprawdę zastanowiłbym się, czy dla dobra klubów nie warto jednak grać przy pustych trybunach :-) Kiedy zrobiło się już naprawdę gorąco i trwały narady w sprawie przerwania meczu, trener Kazimierz Moskal i piłkarze prosili o przerwanie zimowej zabawy. Plus dla sporej części trybun, która krzyczała w kierunku rzucających "debile! debile". Inni wołali "barany! barany". A adresaci czuli "ciągotkę Herostratesa" i starali się za wszelką cenę wykorzystać szansę na chwilę sławy. - Wreszcie ta polityka. Pomieszanie z poplątaniem. Za dużo jej. Było skandowanie "Srbija - Kosovo". Był transparent w serbskich barwach z tym napisem i była przyśpiewka na melodię "W górę serca, Wisła wygra mecz" ze słowami "Kosovo je srce Srbija". Był symbol Powstania Warszawskiego. Było "A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści" (ha! tylko skąd ich wziąć? Trzeba będzie specjalnie z Korei Północnej zwozić). Było "precz z komuną". Żałuję, że w czasie meczu musiała mnie nachodzić refleksja, że każdy w duszy chce być męczennikiem i jeżeli komuna nie istnieje, to trzeba sobie ją w tym celu wymyślić. Chciałbym w czasie meczu mieć tylko refleksje na temat stałych fragmentów Garguły, zwodów Ilieva, przejęć Wilka. Może kiedyś dożyję. - Nieświęci kibice Standardu raz mnie ujęli. Śpiewali moją absolutnie ulubioną przyśpiewkę stadionową "ra ra ra ra ra" (jeśli wiecie o czym ja mówię :-) ), znaną z meczów Górnika Zabrze. Zabrzańskie źródła donoszą, że Ślązacy byli pierwsi. - Ucieszyłem się, gdy kibice Wisły zaśpiewali "Tak się bawią ludzie..." To świetna przyśpiewka i chyba na zawsze będzie mi się kojarzyć z grudniowym cudem nad Tamizą/Wisłą. - A abstrahując od treści, to doping naprawdę głośny. Swoją drogą, ja jeszcze tego stadionu tak wypełnionego nie widziałem. Do kompletu daleko, ale nie było obciachu, jak jesienią, gdy nabity do ostatniego miejsca był tylko (aż) młyn.
środa, 14 grudnia 2011
Zdarzył się cud! Kwiaty i prezenty ślemy do Odense dla dzielnych Duńczyków. Mamy dwie drużyny na wiosnę w pucharach! "Tak się bawią ludzie, kiedy Wisła gra !" Bohater Siergiej Pareiko. Ten gość to chyba najbardziej przydatny w ofensywie bramkarz w polskiej lidze. Nie pomyliłem się. W ofensywie. Po ligowym meczu z Podbeskidziem, gdy w ostatniej minucie tak wykopał, że Wisła o mało nie zdobyła gola, Bartłomiej Konieczny, stoper bielszczan powiedział, że "bramkarzowi wyszedł wykop życia". Obserwowałem Estończyka w meczach z Górnikiem i Widzewem. Kopał dokładnie tak samo. Każde jego wywalenie piłki do przodu to groźna sytuacja i właśnie dlatego Pareiko w 46. minucie zaliczył asystę przy golu Genkova. Swoją drogą, jak raz zdecydował się wyrzucić piłkę ręką, to miotnął nią tak, że po raz pierwszy odbiła się kilka metrów za połową. Rozczarowanie Właściwie dwa. Po jednym z każdej drużyny. To, że Wisła wyszła z grupy europejskich pucharów, mając w składzie Juniora Diaza jest trochę uwłaczające dla europejskich pucharów. Ale czy to ważne? Rozczarowanie drugie - Nick Marsman. Bramkarz Twente był fatalny, mam wrażenie, że przy obu golach mógł się lepiej zachować, a w kilku innych sytuacjach mógł krakowianom bramki podarować. Co ciekawe, na co dzień Marsman gra w klubowych rezerwach, gdzie trenuje go TEN Patrick Kluivert! Co ciekawego - W zespole Twente wystąpiło tylko pięciu podstawowych graczy. Problem w tym, że wśród nich było całe ofensywne trio - Marc Janko, Emir Bajrami, Luuk de Jong. Ten ostatni walnął taką bramkę z przewrotki, że gdybym miał na głowie czapkę, to bym ją ściągnął. To był drugi gol z przewrotki, jaki w tym roku widziałem. Pierwszy to oczywiście Patejuka na Legii. - Takie podejrzenie miałem już wcześniej, ale teraz już nie sposób o tym milczeć. Jestem ośmiornicą Paul dla Wisły. W 2005 roku byłem na meczu Wisła - Górnik Łęczna (1-0). Kibicowałem Wiśle. W marcu byłem na meczu Wisła - Podbeskidzie (0-1). Lepiej życzyłem Podbeskidziu. W październiku byłem na dwóch meczach. Wisła - Fulham (1-0, kibicowałem Wiśle) i Wisła - Podbeskidzie 0-1 (Podbeskidziu). W listopadzie również na dwóch - z Górnikiem (0-1, byłem za Górnikiem) i z Widzewem (1-0, byłem za Wisłą). Wreszcie w grudniu z Twente (2-1, byłem za Wisłą). Prawidłowość jest więc jasna - jeśli jestem na meczu "Białej Gwiazdy" i dobrze jej życzę, to ona wygrywa. Jeśli nie - nigdy. - Na ławce Twente siedział młody polski bramkarz Filip Bednarek, o którego istnieniu do dziś nie wiedziałem. - Szacunek dla kibiców. Znowu zaprezentowali ładną sektorówkę (z napisem "Nie ma, że boli - sektor kiboli"). Wiślaccy fani śpiewają "Jesteśmy dumą tego miasta, w naszych sercach Biała Gwiazda". Jak tak patrzyłem na stadion, który na meczu o awans miał tyle pustych miejsc, a później patrzyłem na sektor z gwiazdą, który był nabity do granic możliwości, widziałem, komu bardziej zależy na klubie. Na Podbeskidziu młyn jest liczebnie mniejszością przy piknikach. Na Wiśle jest - na oko - odwrotnie. No i doping był MIAŻ-DŻĄ-CY! - W czasie meczu kibice zbierali pieniądze dla byłego piłkarza Wisły - Henryka Maculewicza. - To był mój dziennikarski debiut w europejskich pucharach. - Przede wszystkim jednak, to było moje niemal na pewno ostatnie spotkanie piłkarskie w tym roku. Zakonserwujcie mnie i obudźcie w styczniu...
poniedziałek, 05 grudnia 2011
Patryk Małecki wszedł na boisko. Przeżegnał się, jak większość piłkarzy. Ustawił się na swojej pozycji i gdy sędziowie sprawdzali siatki przed rozpoczęciem meczu Wisły z Widzewem, uklęknął na murawie, złożył obie ręce razem i zaczął się modlić (przynajmniej tak to wyglądało, bo co sobie w głowie myślał, to nie wiadomo). Sędzia już trzymał gwizdek w ustach, gdy "Mały" raczył się podnieść.
niedziela, 04 grudnia 2011
Po wygranych meczach ze Śląskiem Wrocław i z Odense, spodziewałem się, że Wisła rozjedzie Widzew jak walec. Nie zagrała jednak znacząco lepiej niż w spotkaniach z Górnikiem, czy Podbeskidziem i gdyby mierzyła się z mniej przerażoną samą obecnością na stadionie Wisły drużyną, wcale nie musiała tego wygrać. Bohater Ivica Iliev. Świetnie się patrzyło na to, co Serb robił z Dudu. Fakt, że lewy obrońca Widzewa jest bardzo dobry głównie jeśli chodzi o grę do przodu, a im bliżej bramki tym słabiej się prezentuje, jednak Iliev robił z niego wiatrak cały czas. Mijał go z wielką gracją, pełną dynamiką. No pięknie. Tyle, że niekonwencjonalny drybling jest dla Ilieva również największym... problemem. Gdyby nie umiał, to po prostu by strzelał. A tak ma tendencję do zakiwania się na śmierć. Nie wiem, jak facet, który prawie w ogóle nie oddaje strzałów, mógł zostać królem strzelców czegokolwiek. A Iliev został i to nie byle czego, bo ligi serbskiej i nie w 1972 roku, a w 2011. W polskiej lidze nie strzelił jeszcze ani jednej bramki, choć zazwyczaj za występy jest chwalony. Antybohater Maciej Mielcarz to bramkarz - niedźwiedź. To znaczy, jak jest dobrze obudzony, to swoimi łapskami sięgnie w każdy zakątek bramki i nie da mu się strzelić gola. Jak prawdziwy niedźwiedź, czasem jednak śpi. A, że mamy zimę, to pomyślał, że to znakomity moment na hibernację. Koledzy nie powiedzieli mu, że w lidze jest wiosna, więc w 33. minucie bał się wyjść na piąty metr od własnej bramki. Jeśli już zdecydował się zostać na linii, to miał na niej wyczyniać cuda. Tymczasem gdy Cvetan Genkow strzelał głową, on się nawet nie ruszył. Nawiasem mówiąc, podobno jest z tego samego gatunku, co Łukasz Sapela z Bełchatowa i na Wiśle zawsze zawala bramkę. Co ciekawego - Przed meczem wyciągnięto na szczyt stadionu kolejną gigantyczną koszulkę w ramach akcji "Powrót legend". Tym razem uhonorowano Kazimierza Kmiecika. - Przezabawnie było na trybunach. Szacunek dla kibiców Wisły (tych z młyna), którzy zorganizowali mikołajkową akcję. Zdecydowali się zaprosić do siebie dzieci z domów dziecka, szkół i klubów sportowych, a później dopuścili ich do dopingu. A właściwie cały doping kręcił się wokół nich. Najlepsze momenty (jeśli jestem okrutny, wybaczcie): "Sanki są w zimie, rower jest w lato, jestem za Wisłą, dziękuję ci tato" (przypominam, że tam było również trochę dzieci z domów dziecka :-). Inna wybitna przyśpiewka to: "Nie boję się, gdy ciemno jest, jestem kibicem Wisły TS". Akcja mi się podobała, nie było ani jednego bluzgu (zamiast tego: "sędzia kalosz"). Ciekawe, czy np. Legia weźmie przykład i wpuści na "Żyletę" warszawskie dzieci? Tylko niech stołeczni fani zaprzestaną na ten jeden mecz rozprowadzania narkotyków na trybunach :-) - Ławka rezerwowych Widzewa trochę z konieczności przypominała zespół Młodej Ekstraklasy. Siedzieli na niej: Kaniecki (23 lata), Okachi (20), Ostrowski (29), Stępiński (16! on akurat wszedł na boisko i jest najmłodszym piłkarzem w lidze), Mroziński (19), Serwaciński (21) i Dybiec (20). - Widzew był rozczulająco nieporadny. Sam nie mogę uwierzyć, że tydzień temu wygrał w Poznaniu. - Podoba mi się rozwiązanie zastosowane na trybunie prasowej, gdzie umieszczone są telewizory z transmisją meczu na żywo, z powtórkami. W ten sposób można uniknąć pisania w relacji "ewidentny błąd sędziego", a po przyjściu do domu konieczności czerwienienia się z powodu popełnionego błędu.
piątek, 04 marca 2011
- Teraz wy jesteście Wisła, a my Valarenga - tak mogliby powiedzieć ludzie związani z Podbeskidziem po meczu z Wisłą Kraków. Krakowskie trybuny trochę się o bielszczanach dowiedziały...
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||